sierpień 4th, 2007

krytykant to ja :P

Często słyszę, że jestem krytykantem wszystko krytykuje. To prawda! Krytykuję wszystko co mi się nie podoba, czyli niemalże wszysytko, ale zawsze swoją opinię popieram jakimś argumentem. Jestem szczery i dlatego głośno wyrażam swoje poglądy, dlatego też wiele osób się na mnie wnerwia i wyzywa mnie od krytykantów (mnie to nie rusza :P ). Jak się jest wymagającym to tak bywa :D .

Jak już jestem przy krytykowaniu to…

nienawidzę skuterów (czyt. bzykaczy), dlatego że:
>> skutery są brzydkie
>> siedząc na nich wyglądasz jak cnotka niewydymka
>> bzykacze są bardzo awaryjne i sam go nie naprawisz, jak masz motorower to sam możesz naprawić swojego rumaka, a w ścigaczach jak w czas wymieniasz oleje, robisz przeglądy to napewno Ci się nie zepsuje, no chyba że trafisz na lewy egzemplaż, albo kupiłeś sprzet po dzwonie :P . Bzykacze zaś mają to do siebie, że często się psują i sam tego nienaprawisz bo gwarancje stracisz. Niedawno widziałem jak jakiś dres nie mógł rozpalić skutera no i go pchał :D
>> skuter nie zalicza się do motorów
>> skuterem nie jeździsz, skuterem bzykasz :P
>> bzykacze są strasznie drogie
>> bzykacze strasznie mulą się, rozpędzają się do 50km/h w 10 minut.

dobra teraz czas na…. telefony!!
Uważam, że nokie to najlepsze/najmniej awaryjne telefony!
>> sony eriksony są strasznie awaryjne w ciągu 6 miesięcy 3 razy w naprawie
>> siemensy wieszają się! miałem kiedyś c65, lista kontaktów włączała się po jakiś 10 sekundach :/

teraz czas na dresów…  dresy to bezmózgie stworzenia Boże, które słuchają zazwyczaj techno, hiphopu, rap’u (nie wiem czym to się różni od hh), rege, czyli bezwarościowej muzyki. Dresy palą zioło, w najlepszym wypadku papieroski. Dresy chodzą w dresach, teraz zaczęli chodzić w dżimsach (krok w kolanach, wygląda to jakby tak nasrali) są to tak zwani dresiarze w dżimsach, od dresiarzów w dresach różni ich tylko to, iż nie chcą żeby ludzie myśleli, że są dresiarzami.

Nie byłbym sobą gdybym nie wspomiał o rUBIKU <- specjalnie napisane :P
Może będę się powtarzał, ale… rubik to dyletant, który umalował se włoski na blond i świruje kompozytora i dyrygenta, mimo iż nie ukończył ani dyrygentury, ani kompozycji. Niektórzy mówią, że mu zazdroszcze, o lol, ja mu nie zazdroszcze, bo nie mam mu czego zazdrościć. Nie chciałbym wyglądać jak pedał, publicznie dostawać napadu padaczki (on to nazywa dyrygowaniem ;) ). Ogólnie rubik to chłam.

Przyszedł czas na kochanego monopoliste Microshit!!
Łindołsy wieszają się non stop, co jakiś czas na moim monitorze zagaszcza bluescreen :/ . Nie rozumiem jak można taki shit sprzedawać po kilkaset złotych? Równie dobrze mogę taki sam shit kupić u ruskich za 10PLN :P . Chociaż ja staram się być obiektywny i w prerzeciwieństwie do rubika łindołs ma kilka zalet. Np. gdyby było kilka platform systemów operacyjnych, producenci gier, sterowników czy programów, musieli ten sam program dostosowywać do kilku platfom, a tak jest łindołs i laik się cieszy :P .

Dobra hmmm, jest jeszcze wiele rzeczy, które bym sktyrykował, ale nie chce mi się pisać, w tym momencie pewnie nie chce sie wam już czytać, tak więc, może lepiej to zakończyć.

Bye

lipiec 8th, 2007

sny…

wczoraj (w niedziele) byłem w Kościele, i na początku mszy Piotrek powiedział, że się źle czuje i chyba zemdleje, no to wyszedłem z nim na dwór… Wiesia , wyskoczyła zaraz za nami czy mu nic nie jest (opiekuńcza kobieta :P ), po chwili, poszliśmy do domu Piotrka… do Kościoła wróciłem na Komunię… o 12 Rafał miał autobus do Warszawy, miał jechać do jakiejś rodziny… potem koło 14 wyszedłem z domu… najpierw byłem u Piotrka N. (już mu było lepiej), no i tak się szwendaliśmy… w międzyczasie, zajechaliśmy po Karolinę (czyt. siwą grzywę bądź bakulinę :) ) (wysępiłem od niej plakat Christiny Aqulery :D ) i po Piotrka G. a Piotrek N. poszedł na rolki z takimi małolatami :D … oj on lubi takie…… młode ;) … całą bandą (we trzech) byliśmy na szafirze, w Tatarach… no ostatecznie wróciłem o 23:08…w gry ogólnie nie gram, ale ostatnio zacząłem grać w CoD2, przez sieć… no nie idzie mi wyśmienicie, bo graczem nie jestem, ale ostatni na serwerze byłem tylko raz :)

Ostatnio mam problemy ze snem… to nie mogę zasnąć, to psy szczekają, to jakieś odgłosy słyszę, wmawiam sobie coś… oj… najlepiej mi się zasypia, gdy pada deszczyk… mmmm ta monotonia, ten dźwięk kropel zderzających się z parapetem…
sny ostatnio też mam nie za ciekawe…

lipiec 6th, 2007

grejt łeder :D

Witam! Ostatnio pogoda jest fenomenalna (jak na wakacje)… wszyscy beczą, że za zimno, że deszcz pada… a mi się taka pogoda podoba :P … według mnie nie jest ani za zmino, ani za ciepło, jest po prostu idealnie! mam nadzieję, że taka pogoda będzie jak najdłużej…

W poniedziałek byłem zmuszony, udać się do Ostrołęki w celu złożenia, papierów do szkoły, towarzyszył mi mgx8 (że też mu sie chciało)… w sali numer 33 przyjmowano papiery, po ok.5 minutach szukania tej sali, znalazłem ją… w sali był pan i pani… i pan powiedział ‘chyba nie składałeś odrazu papierów do naszej szkoły, bo tak charakterystyczną twarz to bym zapamiętał’… powiedziałem, że z ogólniaka przyszedłem, a koleś na to ‘no widzisz jednak miałem rację’… następnie spytał się z której szkoły przyszedłem, więc odpowiedziałem, że ze szkoły w Kadzidle, w tej samej chwili, wyciągnął moje świadectwo i powiedział ‘jesteś z Publicznego Gimnazjum w Kadzidle imienia Aleksandra Krzyżanowskiego ‘Wilka’, sławnego generała służącego na wileńszczyźnie’ (lol)… jajcarz jak pięć złotych :D

nie pomyślałem o zdjęciach i musiałem we wtorek pojechać i je odebrać :/… ale na szczęście nie jechałem sam :)

Z utworów zadanych na wakacje umiem już dwie etiudy, ale niedawno zobaczyłem, że jedna taka sonatina na 5 stron! kiedy ja to rozczytam? a jeszcze reszta utworów? nic tylko się zachlastać :/

Wczoraj (w czwartek) byliśmy w Piotrkiem w banku, ale nie mogę napisać, po co wysyłaliśmy pieniądze bo to top sikret :D… podczas wypełniania kwitka, naktnęliśmy się na rubrykę, w której pisało numer rachunku zleceniodawcy, więc uznaliśmy, że to nie potrzebne, potem przy okienku faceka cofnęła nas, dlatego, że nie napialiśmy kwoty słownie, bo tam pisało ‘numer rachunku zleceniodawcy/kwota słownie’ o lol i właśnie w tym momencie przypomniała mi się lekcja matematyki, jak pani Wiesia, mówiła ‘DOKŁADNIE CZYTAJCIE POLECENIA!’, jak widać z lekcji matematyki, można wynieść coś pożytecznego w życiu codziennym :P

lipiec 1st, 2007

Niedawno spodobała mi się etiuda La Campanella F. Lisza (czyt. Lista)… w tym utworze Liszt wyprzedził epokę (końcówka jest fenomenalna)…

Ostatnio w internecie natknąłem się na stronę o Dolinie Rospudy… ech… postanowiłem się tym zainteresować… no i okazało się iż, ta obwodnica nie będzie biegła przez jakiś las, tylko przez wysypiska śmieci (dosłownie), prawdziwe rezerwaty są kilka kilometrów dalej… więc o co chodzi? pewnie ekolodzy czekali, aż ktoś im da kilka set tysięcy, żeby siedzieli cicho… czego to ludzie nie zrobią, żeby forse wyciułać :/ …

Ekolodzy hmm jak ich określić? to ludzie, którzy lubią się martwić? no bo beczą cały czas, że zbliża się ocieplenie i że za 300 lat temperatura wzrośnie o 4 stopnie C (lol)… po co się martwić o tak odległą przyszłość? przecież to nas dotyczyć nie będzie, naszych wnuków i dalszych pokoleń…

Oczywiście ważne jest środowisko itd. ale nie można popadać w skrajność… po co chronić jakiś rzadki gatunek jakiegoś gryzonia, którego wszyscy mają w poważaniu… gdy w Afryce głoduje masa osób i w tym dzieci, tym się wszyscy powinni zająć!!

no ale się przyczepiłem do tych ekologów… na dziś chyba starczy :D

czerwiec 24th, 2007

wakacje… i nic ciekawego

Hello and Welcome :D … no i mam wakacje, jakoś dziwnie. Za szybko minęło. Koniec gimnazjum.

W czwartek były wyniki z egzaminu :/ cienko mi poszło, ale pocieszeniem jest to iż Karolina miała mniej puntków :D .

W piątek zaś był finał rozgrywek szkolnych w piłkę nożną, oczywiście stałem na bramce chociaż nie umiem i nie za bardzo lubię. Ale wygraliśmy 6:2… w drugiej połowie Rafał się rozkręcił i zapakował 5 bramek!! :D

W sobotę byłem na wycieczce m.in. w Żelazowej Woli, w miejscu narodzin Chopina, wspaniałe mniejsce… szkoda że na wycieczce było mało fajnych osób… z trzeciej klasy byłem ja, Rafał, Piotrek n., Jędrek (czyt. pawian)… ale było nawet fajnie…

w niedziele było Wesele Kurpiowskie… po 21 Piotrek mnie wyciągnął, miałem wrócić na 22 bo o 22:05 zaczynał się Kuba Wojewódzki… ale świetnie grał Shannon… później spotkaliśmy Michała Glebę… no i poszliśmy do niego… o 23 siedzeliśmy u niego na schodach i bawiliśmy się laptopem… fajnie było :P

W środę był koniec roku szkolnego… oczywiście brałem udział… śpiewałem :/ (nie umiem śpiewać ale kogo to obchodzi) a potem grałem… najpierw Walca Des-dur minutowego Chopina, o jakiejkolwiek interpretacji mowy nie było, grałem na keyboardzie, więc głównym moim celem było trafianie w odpowiednie dźwięki, ale wyszło mi nawet dobrze ;) … potem grałem ‘Compine d’un autre ete: I’ apres-midi’ Yanna Tiersena (świetny utworek)…

po wszystkim z Piotrkiem G. ustatliliśmy, że idziemy na kaczy, no i zadzwoniłem do Michała usłyszałem głos więc mówię Michał weź prowiant i alkohol, a tu taka cisza i sie rozłączyło, potem dzwonie jeszcze raz, a tam jakiś niski głos mów Michała nie ma, to ja na to przepraszam… i w brecht.. heh… ale Michał mówił, że jego ojciec nic nie mówił … w międzyczasie spotkaliśmy Rafała, który zaprosił nas na pizze z okazji urodzin (miał 09.06), więc poszliśmy do Impresji, a potem na kaczy… trochę nudno było… wszyscy pili (oprócz mnie i Wawrzonka, dziewczyny też :/) ponad połowa paliła… muzyka była denna, hiphop i technopolo… na końcu jedliśmy kiełbaski… już po północy Michałowi została tylko bułeczka, chciałem mu dać kiełbase bo mi jeszcze jedna została, ale ten wpadł na pomysł, zeby tą bułkę upiec… po krótkim czasie była czarna jak węgiel i wtedy Piotrek powiedział, że jak Michał zje CAŁĄ bułkę to mu stawia browara… chłopak najpierw nie mógł się przemóc, ale potem wpierdzielał… przy połowie padł, najadł się spalonej bułki i browara nie dostał :D … ogólnie z nawalonych to beka jest :)

W piątek było zakończenie roku szkolnego w PSM, no i się cieszę ponieważ zdałem z biało czerwonym paskiem :D … podczas wręczania mi książki p. Kończyk powiedział, że bardzo duże postępy przez ten rok zrobiłem :) … heh

w sobotę byłem na wycieczce… wycieczka była za free, mogłem pojechać na nią, ponieważ pomagałem madonnie… ale najciekawsze jest to, iż byłem jedyny chłopakiem w autobusie (nie licząc kierowcy i przewodnika :D )… ja i ok. 25 dziewczyn… żyć nie umierać… ja to mam dobrze :D … wycieczka muszę przyznać, że była taka sobie… po powrocie dziewczyny wymusiły na mnie wstawienie najfajniejszych fotek na net…

dziś u Kuby Wojewódzkiego był rUBIK i Ania Przybylska… Ania jak to Ania, a rubik…… nawet bardzo się nad sobą nie użalał, i powiedział, że nie jest kompozytorem muzyki poważnej… hmm może do niego zaczyna docierać, że te wszystkie jego piosenki są identyczne i prostackie :D ?

i tym rubikowym akcentem kończę tę notkę… :P

Goodbye

czerwiec 13th, 2007

wakacje (no prawie)…

W chwili obecnej wszystkie oceny są wystawione czyli luuuzik :D , ale (zawsze musi być jakieś ale :/) jutro przychodzą wyniki testu gimnazjalnego:/

w sobotę był bal… nie chciałem zbytnio iść, ponieważ wiedziałem, że będę się nudzić… no i nudziłem się, ale nie było tak źle :) … to z Piotrkiem N. robiliśmy jajca, to zdjęcia z dziewczynami :D heh… tańczyć nie umiem, bo sztywniak jestem, nie umiem się bawić :/ więc nie przepadam za takimi imprezami…

w poniedziałek miałem egzamin z fortepianu… ostatnio dużo ćwiczyłem… poszło mi tak nawet nawet… podczas wychodzenia z sali pani powiedziała zapomniałeś o pedale… nie ćwiczyłem z pedałem, nie kazała ćwiczyć z pedałem, więc nie grałem… po egzaminie gadałem chwilkę z Pauliną i pojechałem do domu (28 stopni a ja w garniaku :/)…

również w poniedziałek wydażył się cud… nie kożystałem z komputera (no tylko raz musiałem anuluj wcisnąć, bo winda się aktualizowała… miałem chęć żeby sprawdzić co się w necie dzieje, ale ostatecznie siła woli wygrała :D … jak chce to mogę :D

we wtorek rano poprawiałem się z biologii… no i poprawiłem się :D, popołudniu kształcenia nie było ;) i mam 4 na koniec :D

dziś pojechałem na fortepian z myślą, że będzie lekcja… no jak przyjechałem była rada… na schodach spotkałem panią, a ona od razu ‘ale ty dziwny jesteś, nie masz mi nic do powiedenia? chodź ze mną do klasy’… w klasie się spytała czy nie jestem ciekawy co dostałem, no i powiedziała że dostałem piąteczkę, pogratulowała… i powiedziała, że jestem nie elokwentny i zamknięty (nie wiem o co chodzi, ale tak powiedziała), że wszyscy czekali żeby się dowiedzieć do dostali, dziewczyna przedemna poszła se to i ja se poszedłem, ehhh… się spytałem jeszcze o co chodziło jej z tym pedałem… a ona, że kiedyś kazała mi grac taniec z pedałem, ja se tej sytułacji nie przypominam, kazała mi kiedyś grać ośmiotaktówkę z pedałem, a nie TANIEC!!…

dziś również do PSM przyjechała Filharmonia, no i po rozmowie z panią, poszedłem na nią… było o tańcach narodowych… najpierw był polonez… koleś grał Poloneza A-dur Op.40 Chopina… tak, tak… kaleczyłem kiedyś ten utwór :D … ten pianista miał tak idealne ułożenie ręki… grał bardzo fajnie, chociaż momentami wydawało mi się, że nie do końca zrozumiał utwór… jakieś dziwne opracowania mazurków grał… ale pianista spoko… :)

dziś również brałem udział w akademii, ale nie chce mi się o tym pisać, bo straszną wiochę zrobiłem… :/

w tym (i tamtym) tygodniu był przegradzany duży pokój na dwa… więc ostatnio czas mi mijał, na przenoszeniu, podnoszeniu, przynoszeniu, noszeniu materiałów budowlanych…

ostatnio odkryłem pozytywne strony mojej alergii :D … a dlatego, że nie mogę kosić trawy, a to było moje zajęcie… nie mogę wozić drzewa, bo mi oczy puchnął i kicham… więc robotę mam z głowy :P … rok temu w wakacje mama miała wonty, że cały czas w domu siedze, że na dwór nie chodzę i kazała mi co najmniej 2h na dworzu siedzieć :/ … teraz będę mówić, że na dworzu kicham i się źle czuje… no i kolejna sprawa z bani :D

w sobotę jadę na wycieczkę do Żelazowej Woli i gdzieś tam jeszcze… już się nie mogę doczekać :D

chyba wszystko…

maj 31st, 2007

ostani dzień maja…

Jak wiecie, a może i nie wiecie dziś jest ostatni dzień maja, tak więc jutro pierwszy czerwca - moje święto :D … już się nie mogę doczekać ;) za tydzień już nie trzeba będzie się kuć… do szkoły będę chodził z przyjemnością :D

dziś w szkole wyświetlano film o nazwie ‘most do terabithii’… hmmm to nie film a raczej bajka była :D … oczywiście mi się podobało, zmusza do przemyśleń nad egzystencją… ale nie o filmie miała być notka…

dziś (tak dla zabawy) ‘biliśmy’ się z Ciakiem i podczas tej zabawy szpadel trafił w mp3, która spadła na podłogę i nie chciała się włączyć :/ ale będę miał (a dokładnie siostra bo to jej odtwarzacz) mp3!! :D

po kilku tygodniach nieobecności cielakowa powróciła do szkoły, ech znowu te dłuuuuugie lekcje chemii, której tak nie lubię :/ …

ostatnio na fortepianie dostałem lux malina utwory na wakacje :D jedna etiuda Czernego jest po prostu fenomenalna :) … bach jak na bacha nie jest bachowaty :)

w piątek Rafał miał wolną chatę… więc postanowiliśmy że pójdziemy na noc (ja, Piotrek, Michał i Rafał), najpierw chłopaki sączyli żubra, a ja hoop cole… następnie poszliśmy na pizze, był tam misza z browarkiem ;) … potem znowu do Rafała, zaczeliśmy oglądać wzgrórza mają oczy ale bez napisów, więc poszliśmy do szafirka na frytki… w drodze powrotnej Rafał i Piotrek śpierwali jakąś piosenke o Karolinie, a ja świrowałem (słuchając Chopina :D )… potem oglądaliśmy hulka, grała w nim Jennifer Connlley ;) …  następnie poszliśmy całą bandą do kompa, skopiować kilka fajnych filmów na ftp, no i wtedy Rafał padł (położył się spać), a była gdzieś 2-3… oglądaliśmy filmy, tak do piątej… potem Rafałowi chcieliśmy zrobić niespodziankę i posmarowaliśmy mu rękę pastą i po łaskotaliśmy po nosie, ale się źle drapał i w końcu obudził, tak więc numer się nie udał… potem poszliśmy na boisko pograć w kosza (przed 8), potem do kwiaciarni… spotkała nas Ptakowa i się pyta skąd wracamy, to my, że od Rafała, a ona ‘tak rano?’ tak i się śmiać zaczęła… haha co w tym śmiesznego? pierwszy raz w życiu nie spałem 26h bez przerwy :D !!

ostatnio zostałem wytypowany do napisania na blogu mało znanych 5 rzeczy na swój temat (o których prawie nikt nie wie), nie lubię łańcuszków, ale cóż…

1. Mam nerwice - objawia/objawiało się różnymi dziwnymi zachowaniami, np. kiedyś ’skręcałem’ prawe oko w prawą stronę, wyglądało to jakbym był downem (bo jestem). Kiedyś chrząkałem, jeszcze kiedyś trzęsła mi się prawa noga, a teraz to zaciskam usta jak np. gram bądź pisze (w tej chwili też) i merdam paluszkami zawsze i wszędzie w każdym momencie…

2. Pierwsze gry w jakie grałem (i pamiętam że grałem) to Lew Leon i Klik uczy czytać :D

3. Nie lubię przebywać w towarzystwie, tzn. lubie przebywać sam, rozmyślać, myśleć i tak w kółko… w moim umyśle dzieją się tak dziwne rzeczy, że naprawdę to mnie czasem przeraża… czasem myślę o najmniej bolesnych metodach samobójstwa, a czasem jakby to było gdyby się nie wydarzyło…

4. Naukę gry na fortepianie zacząłem w listopadzie 2003… moim pierwszym nauczycielem był Janusz (ale miałem psora lol) :P

5. Bardzo często dziwnie się zachowuje, przez jednych jestem uważany za kretyna, przez innych za świra, a przez dziewczyny za szowiniste… ech… to one się do mnie czepiają… a potem się dziwią, że jestem cham, jestem bezpośredni jak mi coś nie pasuje to mówię… np. te bluzeczki i biodrówki… się wożą dziewczęta, a sadło aż się wylewa :/ aż się rzygać chce i co one chcą tym osiągnąć?

6. Gdy byłem mały śpiewałem psalmy… jak wiadomo śpiewać nie umiem, ale madonna jest głucha i każe mi się ośmieszać przed ludźmi… :/

7. Mam huśtawki nastrojów… np. czasem mam powody do radości, np. za kilka dni koniec roku luuuzik, a ja się nie cieszę… albo mam przesrane ale się cieszę…

no jest trochę więcej ale trudno… więc teraz ja typuje…

wszystkich którzy czytają tego posta i mają bloga… a jak ktoś nie ma bloga to niech założy i mi wyśle linka na gg :D  jeżeli tego nie zrobicie to będzie czekać was 7 lat nieszczęść! 7 Twoich związków się nie uda, 7 lat będziesz kiblować w jednej klasie, będziesz mieć 7 dzieci z siedmioma kończynami, na głowie zostanie Ci 7 włosów… lepiej nie ryzykować! bo to naprawdę działa!! lol :D

Uff to chyba wszystko…

maj 23rd, 2007

koncertowo… problemy z routerem…

W sobotę kupiłem router (edimax ar-7064a)… nie mogłem go skonfigurować, a dokładniej zsynchronizować… modem speedtouch się synchronizował, więc były dwie możliwości: albo jestem lamerem albo sprzęt jest zepsuty… w poniedziałek pojechałem do osint’u i koleś (tzw specjalista od routerów) powiedział żebym ustawił g.dmt i auto sync’a… ustawiłem no i było to samo…
we wtorek udałem się po raz kolejny, koleś powiedział, że to może wina sprzętu… no dziś pojechałem koleś dał mi jakiś inny, ale też trochę lewy… bo odrazu można było wybrać, ale nie było pola na wpisanie loginu i hasła, więc po kilkunastu minutach kombinowania, skonfigurowałem router ręcznie i wszystko lux malina działa!

w poniedziałek kacpryk (czytaj dalton i alkoholik) kazał się zalogować do systemu (tego od szkół)… wszystkim pisało, że podanie zostało rozpatrzone pozytywnie, ale oczywiście u mnie negatywnie… mama zadzwoniła do szkoły i dowiedziała się, że jest inna kolejność wydrukowana a inna jest w systemie… kurna dalton mówił, że w każdej chwili można zmieniać profile… zauważyłem, że walnąłem nawet (przez przypadek) technik gospodarstwa i technologii żywienia (czy jakoś tak)…

we wtorek udałem się do szkoły, żeby rozwiązać problem… poszedłem do biblioteki, a tam zaperte… Ania powiedziała żebym poszedł do sekretariatu… po blisko 1/2 godzinnej męce facetka wydrukowała i wszystko było OK…

w niedziele był koncert doroczny, oczywiście brałem udział… orkiestra grała nawet rubika (no comment) i etiude E-dur op.10 nr3 profanacja normalnie… wiele osób widziałem po raz pierwszy… tyle nowych twarzy heh… ale żadna nie była ładna (o kobiece mi chodzi, bo za chłopakami się nie rozglądam!)

wieczorem było spotakanie chóralne… pamiętam tylko tyle, że w kościele było okropnie gorąco!!

wczoraj (we wtorek) Partyk wziął do psm gitare i na korytarzu śpierwał piosenki… najlepsze było gdy przechodził pan dyrektor (spoko gość) wtedy Partyk zaczął spiewać i przygrywać ‘dzieeeń dooobrryy panie dyrektorzeeee, jak minął dzioneeek?’ dyrektor się tylko uśmiechnął i poszedł dalej heh… to się nazywa spoko koleś, jak ja bym np. tak do pluskwy wyskoczył to by mnie opierdzieliła, żebym se z niej jaj nie robił…

ostatnio terminator jak mnie wkurzała tak mnie wkurza… siedze na pierwszej ławce i rysuje pentagramy… przez pół lekcji nic nie zrobiłem, ponieważ byłem zajęty udowadnianiem kwasowi, że ławka jest krzywa… jak zwykle opierdziel… heh… OOooo… albo w poniedziałek… myłem se ręce i nie chciało mi się ich suszyć to plask w Michała, a ten ja ci zaraz… no i na korytażu skakaliśmy (się trącaliśmy (tak na żarty)), a tu od tyłu mnie terminator za szyje łapie… (kolejno wypowiadają się terminator i ja) -co ty robisz? - daje złe świadectwo wiary - czemu dajesz złe świadectwo a nie dobre? -bo dobrego nie umiem -nie umiesz czy ci się nie chce? -nie umiem i się nie chce… coś tam jeszcze pierdzieliła, ale cóż kto by se nietoperzami głowę zawracał?

jutro mam śpiewać na wieczorku poetyckim :/ … ale obciach :/ odśpiewam i z bani…

dobra wiadomość… do końca roku szkolnego nie będę musiał chodzić na chór!!

dobra kończę…
pozdrowienia dla wszystkich, którzy czują się pozdrowieni :D

maj 16th, 2007

fatalny dzień…

oł Dżizus… dzień dzisiejszy jest dniem strasznym, okrótnym i wogóle złym :/

tak więc ok. 15 przyjechał do mnie prawie kuzyn, którego dawno nie widziałem ponieważ był w Meksyku :D

i na tym dobre wiadomości się kończą…

w szkole muzycznej dziś był koncert instrumentów sekcji klawiszowych… przyjechałem więc do szkoły, pogadałem z Wojtkiem o sieciach komputerowych… aż przerwała nam facetka od fortepianu, kazała iść do takiej innej pani uczącej fortepianu… przychodzę a tam Paulina i ta pani… dowiedziałem się, że będę wraz z Pauliną prowadzić ten koncert :/ … robiliśmy notatki… w między czasie poszedłem do pani od kształcenia po teczki… miała jedną u siebie w szafce, a po drugą szliśmy na górę, po drodze jakaś stara baba powiedziała do mnie ‘maturzysta’? potem pani to odpowiednio skomentowała ‘maturzysta’ hehe… rozpoczęło się… wyszliśmy na środek sali koncertowej… Paulina zaczęła, a ja miałem powiedzieć, że koncert z okazji dnia matki, i że będą uczniowie klas takich i takich nauczycieli… gdy skończyłem to mówić facetka co cichu mówiła, że o dniu matki nie powiedziałem, i już nie wiedziałem czy powiedziałem czy nie :/ … no i potem jak czytałem to mi się ‘a’ z ‘o’ myliło, zamiast Grig przeczytałem Grieg, oczywiście facetka mnie poprawiała, a przecież i tak nikt by nie zwrócił uwagi… no i w czasem przyszła moja kolej… spierdzieliłem przyznaję się :/ … najlepiej zagrała chyba Paulinka (nie ta tylko druga)… zbliżał się koniec… a nie ustalono co na koniec mówić :/, więc jak grała ostatnia dziewczyna schyliłem się nisko i poszedłem do facetki się spytać co powiedzieć… a ona na mnie z mordą że jak to tak można, (dyrektor w tym czasie się śmiał) i kazała mi na kuckach przekuckać do końca utworu… powiedziała mi co mam powiedzieć, ale cholera nie powiedziała, gdzie więc analogicznie uznałem, że będzie w PSM… i źle uznałem… mówiłem, że zapraszamy również na koncert w niedziele o godzinie 12, i jedna z facetek powiedziała ‘w ostrołęckim centrum!’, a mnie przyćmiło i nie wiedziałem czy kultury czy kulturalności, więc powiedziałem w skrócie OCK i na to wszyscy wybuchli śmiechem :/… nie wiem czemu, ale się ryli… po koncercie oddałem teczki i szybko udałem się na przystanek, żeby mnie ludzie nie rozpoznali… jakby co to hairy zetne :/

Rafał się zdresował, chodzi jak dres, ma krok w kolanach wygląda to jakby na nasrał! mówi, że to skejciarstwo… ta niedługo zacznie słuchać hiphopu… co prawda nic mi do tego, ale to dziwne jak się może człowiek zmienić!

teraz jest ciężki okres, bo te poprawiania są i te inne głupoty :/ …

ostatnio usłyszałem od pewnej osoby z rodziny, że chyba jestem ‘lewy’ bo nie miałem dziewczyny… ehhh… niestety ja nie rozumiem jak to tak można mieć dziewczyne, tak żeby mieć… przecież to w moim wieku jeszcze nie wiedzą czego chcą, nie wiedzą co to miłość… bo mieć dziewczyne aby mieć to dla mnie głupota… ja się zbyt przywiązuje do ludzi… dobra nie będę pisać dalej bo…

maj 12th, 2007

Kościół… biskup… muzyka…

Na samym początku ostrzegam, że będzie dłuuugo. Dlatego też żeby was nie przemęczać postanowiłem zrobić wersję skóconą i właściwą.

Skrócona:
wtorek - nuuuuda
środa - nuuuuda
czwartek - luuuzik :)
piątek - sielanka
sobota - pracowita
no to chyba tyle w skróconej.

Wersja właściwa:
we wtorek na biologii dowiedziałem się, że stoją dwie gołe pały, hmmm trza coś z tym zrobić :)

w środę był dzień Unii Europejskiej… na 1 i 2 lekcji były próby, mnie te próby nie dotyczyły, bo miałem zagrać taki odde od radości (trwała ok. 1 min)… widziałem panią Rydel w niecodziennej sytuacji, a mianowicie kobieta wlazła na samą górę drabinek i coś przywieszała… ja to bym tam nie wlazł… na fortepianie, tłumaczyłem pani dlaczego bach mi się nie podoba, polifonia i te sprawy… wnerwia mnie to… i jeszcze ten Gould czy jak mu tam…

w czwartek oglądaliśmy na polskich Rejs, muszę przyznać, że to całkiem fajny film… i co najważniejsze w czwartek nie było chemii!!!!!! yes! yes! yes!

w piątek musiałem jechać na odczulanie, tak więc wstałem o godzinie 6:20… w autobusie spotkałem Marcelinę… dowiedziałem się, że jestem chamem, ordynusem etc… wróciłem na lekcje, nie było chemii, ale na karteczce pisało, że mamy w 6… wchodzę do klasy a tam pani Wilk… idiotki z mojej klasy puszczały techno-polo czy coś w tym stylu… w-f nie było :) a na religii byliśmy w Kościele… oczywiście wieczorem był chór… pewna koleżanka kiedyś powiedziała mi, że wolała by być chłopakiem, spytana dlaczego odpowiedziała, że chłopaki na chórze siedzą tylko 1,5h, a nie 2h… no a wczoraj ja byłem cały chór (od 17:30 do 19:45)…

dziś rano grałem z chórem (kościelnym), jakieś coś na wejście biskupa, ponieważ w naszej parafii jest wizytacja (wizytacje odbywają się co 5 lat)… potem na bierzmowaniu grałem Ave Maria… o ok. 15 do dziadka przyjechał biskup… myślałem że będzie to jakiś obwieś czy coś w tym stylu… muszę przyznać, że pozytywnie się zaskoczyłem… mądrze gadał, był na luuuzie… mówiąc krótka spoko ziomal :D …  no i jeszcze na ślubie Emilki gralim :/ Mendelsona spierdzieliliśmy a dokładniej ja spierdzieliłem, ponieważ na samej końcówce (ja już ucieszony, że koniec :D ) usłyszłem gramy jeszcze raz od początku! i narodziło się pytanie od którego początku? ajjj… :/

tak więc dziś w Kościele byłem 3 razy… cieszę się, że już koniec dnia…

dobra kończę…

pozdrowienia z mojego pokoju…

Następne »